Stanisław Pierzchlewski

 
 wywiad  z por.  Stanisławem Pierzchlewskim    przeprowadzony w dniu 18 12 1940 r. przez dziennikarza radia BBC  /  ( dziekujemy Krzysztofie )                                                             

Urodził się 11 stycznia 1916 roku w Kole, ale rodzina bardzo szybko przeniosła się do Kalisza, gdzie ojciec Stanisława -  Józef  Pierzchlewski ( syn Franciszka i Wiktorii  Ciesiolkiewicz ) objął funkcję kierownika szkoły podstawowej. W 1929 r. po śmierci Ojca pozostaje pod opieką Matki - Cecylii Pierzchlewskiej z domu Wineckiej ( corka Wladyslawa i Wroniki z Radlowskich ).

01 września 1928 roku rozpoczyna naukę w Państwowym Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Kaliszu, które kończy w czerwcu 1934 roku, uzyskując świadectwo dojrzałości. W trakcie nauki szkolnej angażuje się w działalność sportową i społeczną, pełniąc m.in. funkcję sekretarza redakcji gazety „Świt”, wydawanej w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki.

Wychowany w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych i niepodległościowych decyduje się związać swoje życie z mundurem. W 1934 r. wstępuje na Wydział Mechaniczny Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu. We wrześniu 1937 r. kończy podchorążówkę i otrzymuje stopień podporucznika marynarki. W okresie stażu oficerskiego (Kurs Aplikacyjny dla Podporuczników - K.A.P.) odbywa służbę na różnych stanowiskach, poznając tajniki pracy oficerskiej m.in. na ORP „Wilja”, ORP „Wicher”, ORP „Wilk”, ORP „Bałtyk” oraz w bazie Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku.

W lutym 1939 roku Marynarka Wojenna otrzymuje najnowocześniejszy okręt podwodny, ORP „Orzeł”. Dla marynarzy i oficerów służba na tym okręcie uchodziła za wyróżnienie, ze względu na staranną selekcję załogi. Wśród powołanych do służby na „Orle” znalazł się młody podporucznik, Stanisław Pierzchlewski, który objął w dniu 20 marca 1939 r. funkcję II oficera mechanika i tutaj zastaje Go wybuch wojny.

Pierwsze dni spędził „Orzeł” głównie w zanurzeniu, ze względu na dominację w powietrzu niemieckiej Luftwaffe, starając się patrolować wyznaczony rejon. 4 września okręt został zaatakowany bombami głębinowymi przez niemiecki samolot, doznając drobnych uszkodzeń. W trakcie rejsu dowódca, komandor Kłoczkowski, niespodziewanie zachorował. Od 8 września nie przyjmował już żadnych pokarmów poza herbatą. Zaczęto podejrzewać tyfus.

Również stan okrętu po silnych bombardowaniach w dniu 4 września pozostawiał wiele do życzenia. Na dodatek nastąpiło pęknięcie cylindra sprężarki elektrycznej. Awarii tej załoga nie była w stanie usunąć własnymi siłami. Zachodziła pilna konieczność zawinięcia „Orła" do któregoś z portów. Kmdr Kłoczkowski zdecydował się wejść do Zatoki Fińskiej i wpłynąć do neutralnego portu w Tallinie.

14 września, o godz. 21.30, „Orzeł" przybił na redę Tallina i zawiadomił władze portowe, że pragnie wyokrętować chorego, oraz że potrzebuje pomocy w naprawieniu uszkodzeń. Władze estońskie zgodziły się na wpłynięcie „Orła” do portu z tym wszakże zastrzeżeniem, że będzie on mógł opuścić Tallin dopiero w 24 godziny po odpłynięciu niemieckiego statku handlowego „Thalassa". Wkrótce wymontowano i odesłano do naprawy uszkodzoną sprężarkę, a kmdr Kłoczkowski udał się do szpitala. Dowództwo okrętu objął kpt. Grudziński. 15 września, po południu, na pokład „Orła" przybył niespodziewanie wyższy oficer marynarki estońskiej, w towarzystwie uzbrojonych marynarzy, który przekazał kpt. Grudzińskiemu zaskakującą decyzję władz estońskich o internowaniu „Orła". Następnie ów oficer przeszedł na rufę, brutalnym szarpnięciem zerwał polską banderę z drzewca, a marynarze przystąpili do rozbrajania okrętu, wymontowując zamki z dział, konfiskując amunicję artyleryjską i 10 torped oraz rekwirując wszystkie mapy nawigacyjne.

Było to rażące pogwałcenie przepisów prawa międzynarodowego.

Większość załogi, łącznie z dowódcą, nie mogła się pogodzić z myślą o internowaniu. Wśród marynarzy zrodziła się śmiała myśl ucieczki. W nocy z 17 na 18 września „Orzeł” rozpoczął swoją słynną akcję. Ostrzeliwany przez estońskie okręty i baterię artylerii nadbrzeżnej, po dramatycznych perypetiach, okręt przedostał się w końcu do kanału portowego i zanurzył w wodach Zatoki Fińskiej. Po brawurowej ucieczce z Tallina kpt. Grudziński postanowił pozostać na Bałtyku i tropić nieprzyjacielskie okręty i statki, tak długo jak na to pozwolą zapasy paliwa, prowiantu i słodkiej wody do picia, a następnie zamierzał przedostać się przez Cieśniny Duńskie i dotrzeć do Anglii. W realizacji tej decyzji miały pomóc prowizoryczne mapy nawigacyjne akwenu bałtyckiego i Cieśnin Duńskich wykonane odręcznie przez ppor. Mokrskiego. Mapy te zostały opracowane na podstawie niemieckiego spisu latarń „Verzeichniss der Leuchtfeuer und Signalstellen", który jakimś cudem ocalał na „Orle" nie zauważony przez Estończyków podczas przeprowadzanej rewizji. 7 października kpt. Grudziński postanowił przedrzeć się przez zaminowane i nieustannie patrolowane Cieśniny Duńskie do Wielkiej Brytanii.

W nocy z 8 na 9 października Orzeł wszedł do Sundu. Cały dzień okręt spoczywał na dnie i dopiero wieczorem 9 października sforsował wąską cieśninę między Helsingorem i Halsingborgiem i wpłynął na wody Kategatu. Pozostawał tam całą dobę, a 11 października wszedł na wody Skagerraku, 12 października kpt. Grudziński skierował okręt na Morze Północne i po dwóch dniach nawiązał łączność z admiralicją brytyjską. 14 października na spotkanie z ?Orłem" wypłynął" HMS „Valorous", który doprowadził polski okręt do portu Rosyth w zatoce Firth

of Forth.

Zjawienie się polskiego okrętu podwodnego wywołało w Anglii olbrzymią sensację i poruszenie, tym bardziej, że Niemcy już wcześniej ogłosili fakt zatopienia ORP „Orzeł”. Wielkie zdziwienie odwiedzających okręt wywoływały odręcznie wykonane „mapy morskie”, dzięki którym okręt dotarł do Anglii. Wokół sprawy autorstwa pojawiły się kontrowersje, spowodowane głównie przez dziennikarzy brytyjskich (przypisali ppor.Pierzchlewskiemu autorstwo map). Problem rozwiał ostatecznie największy autorytet w sprawach Polskiej Marynarki Wojennej - Jerzy Pertek, który w swojej książce „Dzieje ORP Orzeł”, stwierdza : „...Dziś zdaje się nie ulegać wątpliwości, że Pierzchlewski pomagał Mokrskiemu i współpracował z nim przy opracowywaniu map.[...].

Jako II oficer mechanik [Pierzchlewski] nie miał zbyt wiele zajęcia, natomiast po niedawnym ukończeniu Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej (latem 1937 roku) miał wystarczający zasób wiedzy w zakresie nawigacji, która była tam przedmiotem wykładowym także i dla przyszłych oficerów mechaników. Ponieważ jednak ppor. Mokrski jako dotychczasowy nawigator był najbardziej biegły w tej dziedzinie, więc siłą rzeczy jemu przypadło wykonanie map, a także i kierowanie nawigacją „Orła”.

W uznaniu zasług, czynów męstwa i odwagi, w dniu 16 listopada 1939 r. Wódz Naczelny, gen. Władysław Sikorski, dokonał dekoracji orderami zasłużonych członków załogi „Orła”. Wśród wyróżnionych znalazł się podporucznik Stanisław Pierzchlewski, odznaczony Krzyżem Walecznych.Po przeprowadzeniu niezbędnych prac remontowych, w grudniu 1939 roku „Orzeł” rozpoczyna służbę konwojową i patrolową, wykonując rutynowe czynności. Z dniem 6 marca 1940 roku podporucznik Pierzchlewski zostaje przeniesiony, rozkazem kontradmirała Jerzego Świrskiego, na ORP „Burza”, obejmując stanowisko II oficera mechanika. Fakt ten zaważył na życiu młodego oficera - dwa miesiące później ORP „Orzeł” nie powrócił ze swojego, siódmego już, patrolu.

Po przeokrętowaniu na ORP „Burza” ppor. Pierzchlewski bierze udział w akcjach patrolowania Morza Północnego, eskortowaniu konwojów oraz osłonie portów przed atakami niemieckiego lotnictwa. 3 maja 1940 r. Stanisław Pierzchlewski otrzymuje awans na stopień porucznika marynarki.

W okresie od kwietnia do maja 1940 „Burza” uczestniczy w działaniach floty alianckiej w Norwegii. W dniu 24 maja niszczyciel zostaje skierowany w rejon Calais, gdzie stoczył ciężki bój z 27 samolotami niemieckimi, zestrzeliwując dwa z nich. W czasie ataku okręt został poważnie uszkodzony - dwie bomby zniszczyły dziób „Burzy”. W czasie ataku okręt doznał uszkodzeń jednego z kotłów i zaczął tracić prędkość, co groziło zatopieniem. Załoga maszynowni w ciągu dwudziestu minut usunęła awarię i uruchomiła maszyny, ratując w ten sposób okręt. Po remoncie „Burza” wraca do akcji w sierpniu 1940 roku, odnosząc od razu sukces - 8 sierpnia atakuje bombami głębinowymi niemieckiego U-Boota, poważnie go uszkadzając.

Resztę roku 1940 spędza ORP „Burza” na konwojowaniu, patrolowaniu oraz w akcjach ratowniczych. W 1941 roku (z dniem 22.05.1941) porucznik Pierzchlewski zostaje przeniesiony na niszczyciel ORP „Krakowiak” (niszczyciel został wypożyczony przez Admiralicję Brytyjską Polskiej Marynarce Wojennej) na stanowisko oficera mechanika, pozostając na nim do września 1942 roku. ORP

„Krakowiak” w grudniu 1941 brał udział w rajdzie na niemiecka bazę Lofoten. Następnego roku eskortował konwoje na Atlantyku. W lipcu 1942 roku eskortował ladujące na Sycylii wojska alianckie (operacja "Husky").

Z dniem 20.09.1942 r. porucznik Pierzchlewski otrzymuje rozkaz przeniesienia na nowy niszczyciel ORP „Orkan” i objęcia funkcji I oficera mechanika.18 listopada 1942r. obyło się uroczyste podniesienie bandery i przekazanie do służby nowego okrętu, który został wypożyczony Polskiej Marynarce Wojennej na zasadzie porozumienia z Royal Navy. „Orkan” uczestniczył głównie w działaniach osłonowych konwojów zdążających do ZSRR. 11 stycznia 1943r. okręt wychodzi na blokadę tras północnych, którymi na Atlantyk miały przedostawać się pirackie okręty Kriegsmarine: pancernik "Scharnhorst" i ciężki krążownik "Prinz Eugen". Od 16 stycznia rozpoczęła się regularna osłona konwojów idących trasami północnymi. W czasie tych wypadów zdarzało się "Orkanowi" zawinąć nawet do Murmańska podczas eskortowania konwoju JW-53, który nie utracił podczas przejścia morzem ani jednego statku!

3 maja 1943 roku Stanisław Pierzchlewski otrzymuje awans na stopień kapitana marynarki. W tym samym czasie niszczyciel zostaje skierowany do patrolowania Zatoki Biskajskiej. Tam, rankiem 5 lipca 1943r. zastała załogę okrętu smutna wiadomość o śmierci Wodza Naczelnego, gen. Wł. Sikorskiego, w Gibraltarze. W dniu tym na okręcie, z rozkazu dowódcy, bandera została opuszczona do połowy masztu. Do przewiezienia drogą morską trumny ze zwłokami Wodza Naczelnego został wybrany ORP "Orkan". Trumna, z siedziby brytyjskiego gubernatora Gibraltaru, gen. Masona Mac Farlana, została przewieziona na lawecie działa, którą ciągnęli marynarze z "Orkana". Po dotarciu do burty okrętu trumna na ramionach marynarzy przeniesiona została na pokład i spoczęła u podstawy 102 mm działa przeciwlotniczego wewnątrz osłon stanowiska. Przy okrytej flagą narodową i obłożonej kwiatami i wieńcami trumnie została zaciągnięta warta honorowa. Gdy podczas przejściem morzem wysoka fala utrudniała marsz okrętu, trumnę przeniesiono do pomieszczeń rufowych, gdzie nadal trwała całodobowa warta honorowa pod bronią. Do Plymounth "Orkan" dotarł w dniu 10 lipca 1943r., gdzie odbyła się uroczystość przekazania trumny.

W październiku 1943 r. „Orkan” bierze udział w osłonie konwojów zmierzających do Anglii z USA. 8 października o godz. 6.05 niemiecka torpeda akustyczna trafiła w rufę okrętu powodując rozbicie zbiorników z ropą i jej zapalenie. Ropa, wyrzucona siłą wybuchu, strzeliła krwawym jęzorem i spadła na pomost dowodzenia paląc wszystko i wszystkich, którzy tam znajdowali się. Zniszczenia dopełniała duża ilość odłamków blach raniąc i zabijając każdą osobę będącą na drodze ich przelotu. ORP "Orkan" natychmiast dostał przechyłu na rufę i tonął wznosząc dziób. Od pokładu dziobowego coraz to odrywały się jakieś pochodnie i spadały w dół gasnąc w wodzie. Byli to ludzie objęci płomieniami i skaczący do wody. Okręt cały płonął. W pewnej chwili, z coraz wyżej wznoszącego się pokładu i spardeku dziobowego oderwały się wieże działowe i spadły w dół, a następnie palący się wrak stojąc nieomal pionowo osunął się rufą w głąb Atlantyku, wydając głuche podwodne detonacje. Na powierzchni wody pozostali ludzie walczący z wirami, ropą i zimnem.

Kiedy HMS "Musketeer" podszedł do rozbitków, był już jasny świt i wymęczeni ludzie nie mieli siły wejść na pokład po spuszczonych siatkach ratowniczych. Uratowano 44 marynarzy polskich i angielskich. Nie została ostatecznie całkowicie zamknięta lista poległych, ustalono jedynie 177 nazwisk według spisu urzędowego opracowanego i wydanego w Londynie. Na liście tej figuruje nazwisko „kościuszkowca” kapitana marynarki STANISŁAWA PIERZCHLEWSKIEGO, odznaczonego dwukrotnie Krzyżem Walecznych oraz Medalem Morskim, który spoczął na zawsze w głębinach Atlantyku.

Był jednym z tych, którzy zawsze byli wierni wypisanym na sztandarach najwyższym duchowym wartościom ojców i dziadów: „Bóg, Honor i Ojczyzna”.


Opracowanie materiałów: mgr Wojciech Dyśko  ( nauczyciel historii w kaliskim II LO ).

Tekst wygłoszony w 60. rocznicę zatonięcia ORP „Orkan” podczas uroczystości przy symbolicznym grobie kpt. Stanisława Pierzchlewskiego na cmentarzu tynieckim w Kaliszu. Obecnie dostępny także w witrynie internetowej liceum wraz biogramami pozostałych wybitnych absolwentów szkoły.

     
 
 
       
  Przesyłam notkę o Stanisławie Pierzchlewskim i zdjęcia z uroczystości przy naszym rodzinnym grobie w  60. rocznicę zatopienia ORP Orkan. Sztandar dzierży mój syn Piotr Pierzchlewski , wówczas uczeń II LO. Pozdrowienia - Krzysztof.     

w imieniu calej rodziny - dziekuje

powrot